Kto myśli, że dermatologia to nowa dziedzina medycyny, ten zwyczajnie się myli. Minęły stulecia odkąd pojawił się pierwszy lekarz, który mógłby być określany jako dermatolog.
Wszyscy wiedzą, że Kleopatra brała kąpiele w mleku. Oczywiście po to, żeby poprawić stan swojej skóry. Wiedziała, że o skórę trzeba dbać. Na jej dworze nie działał żadne dermatolog, jednak starożytni Egipcjanie mieli swoje sposoby na leczenie chorób skóry. Przykład? Wcierali w nią arszenik, żeby powstrzymać raka.
Grecy i Rzymianie używali mikstur składających się z pumeksu, kadzidła i mirry (tak, tej samej) i trzech rodzajów żywic. Chcieli w ten sposób rozjaśnić skórę, usunąć piegi i wygładzić zmarszczki. Takiej kuracji nie powstydziłby się żaden współczesny dermatolog – Warszawa, Londyn czy jakiekolwiek inne miasto – medycyna naturalna jest znowu modna. W tym kontekście dobrze wiedzieć, że niektóre przepisy mają ponad 2 tys. lat.
Tym bardziej, że Europejczycy nie mają wcale wyłączności na tego rodzaju zabiegi. Przeciwnie, większość sposobów leczenia pochodzi z innych regionów świata. Na przykład z Indii, gdzie na przełomie epok kobiety uzyskiwały miękkość i gładkość skóry używając mikstury z uryny i pumeksu. Mowa o skórze twarzy, naturalnie.
Upadek cywilizacji starożytnych to także upadek licznych dziedzin nauki. Trudno powiedzieć, czy w epoce wczesnego średniowiecza był w Europie choć jeden dermatolog. Nawet jeśli, to dobrze się ukrywał.
Pojęcie leczenia chorób skóry pojawiło się u nas ponownie w XI wieku i przyszło z Bliskiego Wschodu. Tam, w Bagdadzie i innych miastach trwał właśnie islamski renesans. Rozwijały się nauki różnego rodzaju, krzewiono wiedzę o osiągnięciach starożytnych.
W 1025 roku powstała książka pt. Kanon medycyny, znana szerzej jako Awicenna. W księdze opisano różne sposoby radzenia sobie z chorobami skóry, w tym rakiem. Proponowana kuracja – tlenek cynku.
Awicenna stosowana była jako podręcznik aż do XVIII wieku. Używał jej niejeden dermatolog. Aż do czasu, gdy w 1572 roku Geronimo Mercuriali z Forli napisał traktat „O chorobach skóry”. Tym razem renesans przyszedł do Europy i to przedstawiciele tego kontynentu dorzucali swoje do zasobów wiedzy na temat dermatologii i nie tylko.
Przyspieszenie nastąpiło w wieku XVIII, kiedy dotychczasowe sposoby badania zagadnień zastąpione zostały przez podejście naukowe. Ponieważ Francja była państwem dominującym w Europie, to właśnie tam pojawił się pierwszy prawdziwy dermatolog – Jean Astruc.
Od kiedy wydał traktat na temat syfilisu i innych chorób wenerycznych, można mówić o współczesnej dermatologii, ale to już zupełnie inna historia.