Wkrótce staną się atrakcją podobną do parowozów ustawianych w okolicach dworców kolejowych. Może jeszcze nie dzisiaj, ani jutro, ale w końcu maszyny poligraficzne staną się pamiątką po czasach, w których czytało się papierowe gazety, a książki miały formę inną niż ta cyfrowa, znana z czytników w rodzaju kindle. W historii odegrały jednak wielką rolę.
Kiedy w 1448 roku Jan Gutenberg zakłada swoją drukarnię zapewne nie spodziewa się, że przez kolejnych pięćset lat słowo pisane zdominuje świat. O tym, że kiedyś także maszyny poligraficzne czy drukarskie będą musiały odejść na emeryturę na pewno nie ma żadnego pojęcia.
Rewolucja druku, która przyszła w drugiej połowie XV wieku zmieniła obraz Europy, a ze względu na jej silną pozycję także i świata. Wynalazek prasy drukarskiej prowadzi do eksplozji działalności drukarskiej. Od jednego warsztatu w Moguncji w Niemczech w latach pięćdziesiątych XV w., do 236 miast w całej Europie pod koniec stulecia.
W samych Niemczech w latach osiemdziesiątych tego wieku było 110 różnych drukarni, kolejne pojawiały się we Francji, Hiszpanii, Holandii, Polsce czy Czechach. Od tego czasu uznaje się, że drukowana książka jest w Europie oczywistością. Około roku 1600 możliwości produkcyjne maszyn poligraficznych w Europie sięgają 3600 obrazków lub stron dziennie. Dl a porównania na dalekim wschodzie w ciągu doby wydrukować można jedynie czterdzieści stron dziennie.
Ówczesne maszyny poligraficzne są oczywiście dość toporne. Drewniane, będące rozwinięciem prasy do rozgniatania winogron urządzenia napędzane są siłą mięśni. Papier trzeba kłaść delikatnie, a ustawienie liter zmieniać każdorazowo ręcznie. Ta cecha prasy drukarskiej przetrwa zresztą do końca dwudziestego wieku. Dopiero rozpowszechnienie komputerów pozwoli na uwolnienie drukarzy od tego obowiązku.
Sprawne – jak na ówczesne standardy – maszyny poligraficzne zmieniają krajobraz znacznie bardziej, niż mogłoby się wydawać. Rewolucja w druku prowadzi do rewolucji politycznej. Prace Erazma z Rotterdamu pojawiają się w ilości 750 tys. kopii (który pisarz nie chciałby nawet dziś osiągnąć takiego wyniku!).
Tylko w latach 1518-1520 Książki Martina Lutra wydrukowane w 300 tys. egzemplarzach podburzają Niemców do buntu przeciw dotychczasowym porządkom. Reformacja nie udałaby się, gdyby nie wynalazek druku. Tylko szybkie i powszechne rozpowszechnienie książek było w stanie przyciągnąć do protestantyzmu zdanych do tej pory na przekazy ustne mieszkańców odległych terytoriów.
Gdyby nie maszyny poligraficzne wojna trzydziestoletnia raczej by nie wybuchła. Bo chociaż zdarzyła się sto lat po ekspansji druku, to jednak była wynikiem wcześniejszych wydarzeń. Bez niej z kolei nie ukształtowały by się społeczeństwa europejskie jakie znamy.
