Autor: mikiciuk

Nie przejedzmy tych pieniędzy!

narty w tatrachObecny kryzys finansowy może okazać się zbawiennym dla Polskiej turystyki. Od kilku lat bowiem złotówka umacniała się na tyle, że większość polskich miejscowości turystycznych zyskała groźną konkurencję w postaci zagranicznych kurortów. Równocześnie większość Polaków mając do wyboru odwiedzenia dobrze znanych miejsc, a poznanie nowych, egzotycznie brzmiących miejscowości, wybierała te drugie.

Silna złotówka powodowała, że decyzje takie podejmowali prawie wszyscy i w efekcie nie tylko turystyka indywidualna, ale również zorganizowana poczęła zamierać na polskim rynku. Przeciętny Polak kuszony był hasłami typu „obozy windsurfingowe na Costa Brava” albo „Wyjazdy studenckie. Les Deux Alpes zapraszają” oraz zachęcony konkurencyjną ceną wybierał wyjazd zagraniczny.

Obecnie jednak, rząd pragnąc uniknąć skutków globalnej recesji musiał silnie wpłynąć na osłabienie złotówki – dzięki czemu Polsce jako jedynej udało się uniknąć spadku PKB. Tym samym nagle ceny wyjazdów zagranicznych, płatnych w euro poszybowały do góry we wprost szaleńczym tempie, i to często pomimo pewnych obniżek ze strony organizatorów. Jaki jest tego efekt?

Okazuje się, że polskie góry i morze znów stały się najbardziej atrakcyjną, a często jedyną dostępną ofertą wakacyjną dla przeciętnego Kowalskiego. Wydaje się, że należy się z tego cieszyć, warto jednak pamiętać, że sytuacja taka nie jest permanentna, dlatego jeśli zaskoczeni nagłym zyskiem właściciele schronisk, pensjonatów i hoteli, nie zdecydują się mądrze zainwestować tego niespodziewanego zastrzyku gotówki, to może okazać się, że wraz z wyjściem z końcem kryzysu nastąpi ostateczny koniec wielu polskich zagłębi turystycznych.

Być może teraz – gdy niewiele wskazuje na szybki koniec recesji – słowa te brzmią mało poważnie, jednak dobrze by było, aby w przyszłości nie okazały się spełnionym proroctwem.

Możesz zostawić komentarz, lub trackbacka ze Twojej strony.

Zostaw komentarz