Wiele kobiet marzy o tym, by mieć duży biust, bo uznawany jest on za bardzo seksowny i zwraca uwagę płci przeciwnej. Właścicielki okazałych piersi do swych atutów wbrew pozorom podchodzą jednak mało entuzjastycznie. Dlaczego? Bo choć zostały hojnie obdarzone przez samą matkę naturę, firmy bieliźniarskie staniki na ich skarby szyją z dużo mniejszą hojnością.
„Mam rozmiar 75 F-G i duże problemy z kupnem stanika. Jestem zrozpaczona!”, „Nie potrafię dopasować odpowiedniego rozmiaru biustonosza. Pomocy!”, „Szukam namiaru na duże staniki, które nie będą robiły efektu „piramidy” i dobrze podtrzymają piersi” – takie głosy można znaleźć na wielu kobiecych forach internetowych. Sporo internautek przyznaje również otwarcie, że nie potrafi odnaleźć się w gąszczu różnorodnych tablic z rozmiarami i szuka bieliźnianego mentora.

Dziś kobietom trudno wyobrazić sobie garderobę, w której nie byłoby biustonosza. A raczej kilkunastu różnych jego modeli. Producenci bielizny co rusz wymyślają bowiem fasony, które – jak głoszą – obowiązkowo powinny się znaleźć w każdej damskiej szafie. Wymogi świata XXI wieku i efekt nowej, zdecydowanie bardziej ekspansywnej roli kobiety czy też iluzja stworzona przez reklamodawców i gruba przesada?
Kiedy macie ochotę na nowy stanik, gdzie go kupujecie? W sklepie stacjonarnym czy internetowym? Jakie zalety i wady mają te dwa sposoby nabywania babskich fatałaszków? Hmm.. pomyślmy.