Większość mężczyzn należy do tzw. osobników bezproblemowych. Nie rozumieją oni, dlaczego kobieta musi odwiedzić dziesięć sklepów i przymierzyć dwadzieścia par butów, zanim zdecyduje się na te właściwe.
W jakim celu przed wizytą znajomych krząta się pół dnia po kuchni i odkurza cały dom (przecież oni wpadają, żeby pogadać i wypić jednego), i co powoduje, że kiedy zauważy oczko lecące po rajstopach, wpada w panikę. Facet nie widzi także problemów, kiedy czeka go kupno prezentu dla dziewczyny, narzeczonej czy żony, nawet jeśli owym prezentem ma być seksowna bielizna.

Bielizna z jednej strony odzwierciedla nasz charakter i temperament, z drugiej staje się bodźcem dla działań niczym nieskrępowanej wyobraźni i pozwala na to, by choć przez chwilę być kimś zupełnie innym, kimś, kim chciałybyśmy być, ale nigdy nie starczyło nam odwagi. Może więc najwyższy czas nieco poeksperymentować?
Przełom wiosny i lata to czas, kiedy śluby wysypują się niczym grzyby po deszczu. Jeśli twój licznik znajduje się w przedziale 20 – 30, w twojej szufladzie na pewno leży choć jedno zaproszenie na uroczystość zaślubin i huczne przyjęcie. Zanim przyjdzie ci poszaleć na weselu kolegi czy koleżanki czeka cię jednak coś jeszcze… wieczór panieński i jego nieodłączny problem – jaki prezent kupić przyszłej pannie młodej.
Co kojarzy wam się z namiętnością, z emocjami, z niepohamowanym wyrażaniem siebie i otwarciem się na drugiego człowieka? Mi taniec, zwłaszcza tańce latynoamerykańskie, które są pełne ognia i namiętności.
Damska bielizna w założeniu producentów ma spełniać przede wszystkim dwa założenia: być funkcjonalna – a zatem unosić, powiększać czy nadawać odpowiedni kształt – i sprawiać, by kobieta czuła się ultraseksownie. Takie spojrzenie na damskie fatałaszki znajduje swoje odbicie w materiałach, krojach i kolorach. Widać to zarówno w tradycyjnych sklepach, jak i tych internetowych, gdzie znajdziemy naprawdę ogromny wybór różnego typu kobiecej bielizny.
Słodki styl pin-upek, które kusiły z plakatów w latach 40-tych i 50-tych, wciąż inspiruje projektantów mody. Trudno się jednak dziwić. Pin-up girls do dziś kojarzone są przecież z kobiecością, zalotnością, seksapilem i pewnością siebie. Która kobieta nie chciałaby taką być? Który mężczyzna nie skusiłby się na słodką Marilyn Monroe w swojej sypialni?
Każda miłośniczka zakupów zna zapewne słynne hasło „Dzięki Bogu, że jestem kobietą”. Ja rozbudowałabym to zdanie do postaci „Dzięki Bogu, ze jestem kobietą współczesną”. Powód? Cóż, myślę, że panie, które w dzieciństwie choć raz przeglądały szafę prababci przyznają mi rację.