Ostatnio postanowiłam sprawdzić jak mój nowy lakier do paznokci będzie sprawdzał się w ekstremalnych temperaturach. Dałam za niego dość dużo pieniędzy i chciałam dowiedzieć się czy jest wart swojej ceny. Kupiłam go w jednej z drogich drogerii w centrum miasta. Od razu bardzo mi się spodobał. Miał cudowny, krwisto czerwony kolor, doskonałą konsystencję, gruby pędzelek i estetyczne opakowanie. Po prostu ideał.
Z czystym sumieniem zapłaciłam więc na niego niecałe sto złotych i z satysfakcją zapakowałam go do mojej torebki. Używałam go bardzo często, prawie co tydzień. Początkowo byłam z niego bardzo zadowolona, niestety z czasem już mniej. Producent lakieru twierdził, że jest on wyjątkowo trwały, nawet w ekstremalnych sytuacjach. Niestety nic takiego nie zauważyłam.
Rozumiem, że można stosować różne hasła i chwyty reklamowe, ale nie lubię być oszukiwana. Wpadłam więc na sprytny plan – przetestuję mój lakier do paznokci i moją opinię wyślę do producenta. Zawsze miałam piękne, zdrowe paznokcie. Nie mogłam więc sprawdzić, czy lakier poprawi stan paznokci i sprawia, że łamliwe paznokcie stają się mocne. Z tego więc zrezygnowałam.
Postanowiłam sprawdzić, czy od lakieru tworzą się na płytce przebarwienia – nie tworzyły się. Wciąć miałam mocne paznokcie i ani śladu czerwonych smug. Przyznam, że to mi trochę zaimponowało. Jednak sprawdzałam dalej. Włożyłam mój lakier na dwa dni do lodówki. Producent gwarantował, że lakier świetnie znosi temperatury od -6 stopni do 46. Z temperaturą w lodówce jakoś sobie poradził, chociaż nie rewelacyjnie. Do zamrażarki go nie wkładałam, stwierdziłam, że nie będę aż tak drastyczna.
Jednak lakier zawiódł mnie, gdy położyłam go na słońcu, w temperaturze 30 stopni. Natychmiast zgęstniał i nie nadawał się do użytku. Choć nie występuje u mnie rozdwajanie paznokci, lakier na paznokciach strasznie się rozwarstwiał. Koszmar. Natychmiast napisałam o tym producentowi, to przecież niedopuszczalne. Teraz pozostaje mi tylko niecierpliwie czekać na odpowiedź i uwzględnienie moich uwag.