Rozbity niedawno kartel marketów oferujących materiały budowlane oraz producentów farb to tylko jeden z przykładów tego, że zmowy wciąż się zdarzają i tworzone są w każdej branży.
Czy ktokolwiek zastanawiał się kiedyś nad tym, dlaczego przestał zwracać uwagę na cenę przejazdu taksówką? Powód jest prosty – wszystkie kosztują tyle samo. Czy to już zmowa cenowa czy po prostu zbieg okoliczności – na to pytanie każdy może odpowiedzieć sobie sam, niezależnie od tego, czy chodzi o Kraków, Opole, Lublin czy Wrocław. Próbował odpowiedzieć także Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumenta sprawdzając, czy do nielegalnego porozumienia nie doszło w Gdańsku.
Uzyskana odpowiedź – zmowa cenowa. Trzy korporacje kontrolujące połowę rynku wprowadziły w tym samym czasie jednakowe stawki za przejazdy. Nie pomogły tłumaczenia – UOKiK odkrył, że dzieliły się kosztami wynajmu miejsca postojowego od PKP, choć formalnie wynajmowała je tylko jedna firma. Kontrola u poligrafa wykazała zaś, że cenniki – nie dość, że miały te same stawki – były robione według jednego wzoru i z tym samym błędem („w niedziel i święta”).
Kartel, który zawiązały markety oferujące materiały budowlane oraz producenci farb miał znacznie szerszy zakres. Obejmował praktycznie cały rynek i największe sieci handlowe. Jego liderzy wspólnie ustalali ceny produktów nie dopuszczając do ich zbyt dużego spadku. „Potrzebuję ostateczną listę produktów, których ceny ustaliłeś z Elą. Prześlę do kierowników, żeby mogli kontrolować konkurencję” – takiej treści korespondencję odkrył UOKiK w komputerach pracowników sieci. Dziś zmowa cenowa jest rozbita, jednak jej skutki będziemy odczuwać przez długi czas – w naszych portfelach. Niezależnie od tego, czy chodzi o Kraków, Opole, Lublin, czy Wrocław.
W portfelach odczuwamy także zmowę rozbitą przez UOKiK w grudniu 2009 roku. Cementownie uzgadniały nielegalnie ceny i wielkość produkcji. W efekcie materiały budowlane, które miały jakikolwiek związek z cementem, były dużo droższe. Droższe były także mieszkania czy domy, których cena zależy przecież od ceny materiałów, w tym cementu.
Ile konsumenci tracą na zmowach cenowych? Jeżeli chodzi o materiały budowlane, szacunki nie są znane. Można jednak posłużyć się innym przykładem. W Niemczech funkcjonował przez kilka lat kartel kawowy. Oszacowano, że ceny paczki o wadze 500 g były wyższe od rynkowych o około 1 euro. Przy założeniu, że przeciętnie Niemiec wypija ok. 6,5 kg kawy, oznacza to, że konsumenci przez osiem lat trwania zmowy przepłacili za kawę 4 mld euro.
Materiały budowlane to nie jedyne elementy przydatne na budowach, których sprzedaż ograniczona była kontrolami zmów cenowych. Także producenci stali dogadywali się między sobą. Jeszcze przed powstaniem koncernu Arcelor uzgadniali wielkość produkcji i poziomy cen. Ten kartel przetrwał kilkanaście lat. Dopiero w tym roku zostały nałożone kary.
Zmowy cenowe są z jednej strony zaprzeczeniem idei wolnej konkurencji, a jednocześnie jej efektem. Dlaczego? Bo każda firma dąży do zabezpieczenia swojego udziału w rynku. Jeśli wszystkie podmioty są dostatecznie silne, jedynym wyjściem jest zmowa. Jeśli ktoś jest słabszy, droga do monopolu stoi otworem. Stąd tak duża rola odpowiednich urzędów, które naganne zachowania wykrywają.
