Autor:

Zostań pogromcą fal.

surfing-hw„Surfowanie to dla mnie jedyne życie i jedyna droga dla mnie” – tak śpiewali Beach Boys, jeden z najpopularniejszych amerykańskich zespołów lat 60. Co sprawiło, że pływanie na desce podbiło serca milionów ludzi na całym świecie? Można odpowiedzieć pytaniem: a jak inaczej mogły się potoczyć losy sportu, którego podstawą jest szybkość, energia, słońce i ujeżdzanie spienionych fal? Sportu, który jest kwintesencją bajkowych Hawajów?

Na początek trochę historii. Pochodzenie surfingu nie jest do końca znane, ale przyjmuje się, że narodził się on tysiące lat temu na Wyspach Polinezji, skąd ok. IV wieku n.e. dotarł na Hawaje. Pierwsze informacje o tej ekscytującej dyscyplinie można znaleźć w zapiskach znanego morskiego podróżnika i odkrywcy Jamesa Cooka, który w 1778 roku przybył na Hawaje jako pierwszy żeglarz ze Starego Kontynentu.

Znaczącą osobą w historii tej dyscypliny był urodzony na Hawajach George Freeth. Freeth był samoukiem, który od najmłodszych lat poznawał arkana tradycyjnego surfingu. W 1907 roku przeprowadził się do Kalifornii, gdzie zapoczątkował modę na nowy, emocjonujący sport, stając się mentorem dla późniejszych mistrzów deski. Swoją pasją zaraził m.in. popularnego pisarza Jacka Londona, który pływanie na desce uczynił głównym motywem dwóch swoich książek.

Począwszy od lat 20. XX wieku surfing stawał się coraz bardziej popularnym sportem, zjednując sobie coraz większą liczbę sympatyków. Dziś jest nie tylko wspaniałą sportową rozrywką, ale również stylem życia i częścią współczesnej kultury.

Czy możecie powiedzieć sobie: jesteśmy zdecydowani, surfing to nasze przeznaczenie, królowie złotych plaż, pogromcy spienionych bałwanów – to my? W takim razie przyda się wam trening, a przed treningiem – zakupy. Co, poza dobrymi chęciami, będzie nam potrzebne, by móc w pełni cieszyć się egzotycznym sportem? Naturalnie odpowiednia deska surfingowa, która od czasów jej polinezyjskich twórców przeszła parę metamorfoz.

Obecnie istnieje kilka rodzajów desek, różniących się strukturą i długością. Wybieramy właściwy w zależności od naszych umiejętności oraz od warunków panujących na wodzie. Dla początkującego surfera najlepsza będzie deska typu Longboard – Malibu, lub nieco krótsza Mini – Malibu; obie wyróżniają się stabilnością, co bardzo ułatwia naukę. Właśnie tak wyglądały deski pierwszych dwudziestowiecznych surferów. Za nabytek, w zależności od tego, ile chcemy wydać pieniędzy na nasze nowe hobby, zapłacimy od ok. 500 do nawet 2500 zł.

Zaopatrzyliśmy się już w sprzęt do pływania, stroje kąpielowe czekają w pogotowiu, pozostaje nam już tylko dostać się do jakiegoś zbiornika wodnego – najlepiej dużego zbiornika wodnego, z dużymi falami… Nie rozmarzajmy się jednak, zanim wyruszymy na podbój naprawdę dużych fal, najlepiej zacząć od własnego podwórka, bo dla nowicjuszy nasz swojski Bałtyk w zupełności wystarczy.
Jeżeli jednak już jesteśmy obyci z deską i głodni ekstremalnych wrażeń chcemy zasmakować w prawdziwym surfingu, nie pozostaje nam nic innego, jak wyruszyć do kolebki tej dyscypliny – na słoneczne Hawaje!

Zdecydowani na ten krok, musimy przygotować się na długą i raczej drogą podróż. Bilety lotnicze do USA, skąd najłatwiej dostać się do Honolulu, kosztują koło 2000 zł, jeżeli zdecydujemy się na tanie linie lotnicze. Całkowity koszt przelotu w dwie strony wyniesie nas około 7000 zł, do czego oczywiście należy dodać koszty pobytu. Zbyt duże obciążenie dla domowego budżetu? Skoro nie stać nas na zaatlantycką wycieczkę, możemy wybrać się do Portugalii. Kraj ten jest jednym z dziesięciu najpopularniejszych miejsc dla surferów. A zatem – jeśli macie ochotę spróbować sił na desce i poczuć ducha Hawajów czy kalifornijskich plaż, wiecie już, co robić.

Zostaw komentarz